Zaznacz stronę

… odetniesz jeden łeb, wyskoczy siedem kolejnych. I tak w kółko, bez wyraźnej wizji, że tak naprawdę cokolwiek idzie do przodu, ale może po prostu to ja jestem zbyt narwany i niecierpliwy.

Co tu dużo mówić, niedawno się okazało, że bardzo rozsądna przestrzeń, sąsiadująca z „moją” działką od strony południowej, która z grubsza mogłaby posłużyć (oczywiście po dograniu spraw prawnych i ustanowieniu stosownej służebności drogi – najlepiej rzecz jasna notarialnie) jako miejsce pod drogę dojazdową do posesji, nie będzie się raczej nadawała, a to z racji jej wąskości.

Przyznam, że nie zwracałem uwagi na ten aspekt, bo obiektywnie (tzn. „na wzrok”) wydawała się rozsądnie szeroka – jednak dopiero niedawno uświadomiłem sobie, że jeżeli chce się budować dom z keramzytobetonu, to trzeba w jakiś sposób umożliwić, aby na plac budowy dotarł sporych rozmiarów dźwig. A to już jest niestety związane z potrzebą dostosowania pasa drogi do takiej maszyny. Także: nie jest ciekawie.