Zaznacz stronę

Często zastanawiam się, czy jest choć jedna osoba (wiem, że ze świecą takich szukać, ale jednak…), która jeszcze przed wbiciem pierwszej łopaty w ziemię, przed rozpoczęciem procesu budowy, z góry wie, ile go (ją) będzie całość kosztować? Wiem, że wyposażać, doposażać i udoskonalać można w nieskończoność, więc może nieco sprecyzuję to dość ogólnie postawione pytanie: chodzi mi o to, czy ktokolwiek z ręką na sercu jest w stanie podać, ile będzie kosztować budowa domu do stanu dającego szansę na w miarę cywilizowane wprowadzenie się, przed samą budową?

Mi wydaje się, że nie. Dlatego też, co równie istotne, staram się analizować ten temat od strony finansowej: jeżeli nie znamy kwoty niezbędnej na budowę domu, to raczej nie zaciągnę na ten cel kredytu, skoro nie znam sumy mi potrzebnej. Wezmę za mało – będę musiał potem dobierać. Wezmę za dużo – stracę na odsetkach od niepotrzebnego mi kapitału. Wiem, że to dość teoretyczne rozważania i jak się nie ma pieniędzy, a chce się mieć (z różnych względów, począwszy od czysto fizycznej potrzeby bytowej, aż po upodobanie) dom, to się bierze kredyt, ustala znośną ratę i tyle. Ale w większości przypadków nie jest to takie proste.

Dzisiaj nie będę nikogo ani zachęcał, ani też zniechęcał do zaciągania pożyczek czy brania kredytów pod budowę domu. Generalnie taki ruch w każdym razie jest dużo bardziej rozsądny od np. pożyczki na kupno aparatu fotograficznego czy chwilówki na komputer, ale mimo wszystko sześćdziesiąt razy bym się zastanowił, zanim dałbym sobie tak wydrenować kieszeń, a już zwłaszcza w kontekście tych nieprzyjemności, w jakie wpakowały się rzesze Polaków, którzy dali się skusić na kredyty w walutach obcych, na czele z frankiem szwajcarskim.

Ja robię tak – staram się przykładowo wypytać u producenta materiałów budowlanych czy przewidywane są na przyszłość (niedaleką) jakieś wzrosty cen surowców. Jak nie, to z grubsza wiem, że z tym ryzykiem nie będę się musiał mierzyć. Wówczas druga najważniejsza sprawa to przeliczyć, czy zwyczajnie będzie mnie na dom stać – jak tak, to buduję bez dźwigni kredytowej: tyle, albo raczej „aż” tyle.