Zaznacz stronę

Pora zatem, w pierwszym czerwcowym wpisie na naszym blogu, przyjrzeć się nieco dokładniej charakterystyce akurat tego typu zabudowy. Dom bliźniaczy, zwany również podwójnym, lub, jak kto woli, po prostu „bliźniakiem” (cóż za urocza nazwa!) to jedna z bardziej popularnych form budowy domu, oczywiście obok wolnostojącego domu jednorodzinnego czy potężnego, wykonywanego zazwyczaj przez dewelopera bądź lepiej zorganizowaną wspólnotę domu typu szeregowiec.

W zasadzie nie chciałbym mieszkać w bliźniaku i już od razu powiem Wam, dlaczego akurat tak uważam. Otóż, przez kilka ostatnich lat miałem przyjemność (i nieprzyjemność zarazem, bo tak trzeba to uczciwie określić), mieszkać w bloku. Owszem, ciepło, przytulnie, w miarę nowocześnie, parking duży, wszędzie blisko, bo to centrum miasta itd. Są to niepodważalne plusy. Natomiast jak dla mnie, człowieka od urodzenia wychowanego w domu jednorodzinnym, w tym bloku było (i nadal, a przynajmniej do momentu przeprowadzki do upragnionego domku!) po prostu „za blisko” do innych ludzi.

Wiecie, co mam na myśli. Płacz dziecka. Kłótnia rodziców. Rozmowa na klatce schodowej – słychać wszystko. I mówimy tu o obcych ludziach, którym – mimowolnie, wchodzimy w tą prywatną sferę właśnie przez fakt, że mieszkamy „ściana w ścianę”. Niestety, budowa bliźniaka wiąże się z podobnymi uprzykrzeniami. Jasne, wiem – nowe technologie, wygłuszanie itd. Wszystko to rozumiem. Tylko że akurat ja buduję dom po to, żeby mieć święty spokój – otoczyć dom płotem, wpuścić ze trzy rottweilery… no dobra, może przesadzam – ale na pewno czujecie, o co mi chodzi. Podsumowując ten wpis: jak budować dom, to tylko pojedynczy!